Zamknij
REKLAMA

Podwyżki dla nauczycieli?

17:51, 04.01.2019 | M.B
REKLAMA
Skomentuj

O śremskich szkołach w ostatnich dniach jest głośno. Wszystko za sprawą masowych zwolnień lekarskich, zabieranych przez nauczycieli.

Nauczyciele to następna grupa zawodowa, po pielęgniarkach, policjantach i górnikach, która domaga się zmian w swoim systemie pracy. W czym właściwie tkwi problem, ponieważ wiele słyszymy, ale konkretów brak. O wyjaśnienia poprosiliśmy Panią Beatę Nowacką, która jest członkiem Międzyzakładowej Komisji Pracowników Oświaty i Wychowania Region Wielkopolska „Solidarność” oraz przewodniczącą Międzyszkolnego Koła Pracowników Oświaty i Wychowania „Solidarność” działającego na terenie gminy i powiatu śremskiego.

Już na wstępie pani Nowacka wyjaśniła, że: „to nie strajk, a desperacja nauczycieli”. Wielu nauczycieli skorzystało z prawa do zwolnienia lekarskiego, aby bardziej niż zwykle zadbać o swoje zdrowie. „Solidarność” nauczycielska nie neguje natomiast sposobu nagłośnienia problemu. Pani Nowacka stwierdziła, że obecne przepisy nie pozwalają na to, aby zorganizować strajk, ponieważ to nie dyrektor placówki oświatowej  decyduje o tym jakie jest nasze zasadnicze  wynagrodzenie” – konkluduje Pani przewodnicząca.

Podmiotem odpowiedzialnym za ustalanie wynagrodzeń jest rząd, a konkretniej Ministerstwo Edukacji Narodowej. Oświatowa „Solidarność” od dawna postuluje realny wzrost płac o  co najmniej 1000 zł od 1 stycznia 2019 roku. Wrześniowa manifestacja, tysiące listów z żądaniami nie zrobiły na Pani minister wrażenia. Ciągle słyszymy, że wszystko jest policzone i opracowane. Obecne styczniowe pensje nauczycieli nie zostały powiększone o te skromne, zapowiadane hucznie 5%. Pani Nowacka jest nauczycielem z prawie 25-letnim stażem i sądzi, że  nauczycieli zasługują  na godziwą zapłatę, przede wszystkim adekwatną do  wykształcenia, permanentnego doskonalenia kwalifikacji zawodowych, czasu poświęconego obowiązkom przekraczających znacznie 40-godzinny tydzień pracy. Warto zapamiętać, że to nie strajk a  desperacja nauczycieli.

Otrzymaliśmy również informacje z urzędu miejskiego w Śremie. Na chwilę obecną na zwolnieniu przebywa 29 nauczycieli ze Szkoły Podstawowej nr 4. Zwolnienia te obowiązują do dzisiaj, więc prawdopodobnie w poniedziałek wychowawcy wrócą do pracy. Jak wspomniała naczelnik pionu edukacji i usług społecznych, pani Barbara Jabłońska: „w innych placówkach zarządzanych przez gminę nie ma problemu z zajęciami”. Ponadto zbiorowe zwolnienia lekarskie miały też miejsce w Zespole Szkół Ogólnokształcących i Zespole Szkół Ekonomicznych.

Czy tak duża ilość zwolnień może być podstawą do dodatkowych badań przeprowadzonych przez ZUS? Zakład Ubezpieczeń Społecznych ma prawo do przeprowadzenia kontroli i może to zrobić pracownik komórki ZUS lub lekarz orzekający. W trakcie trwania zwolnienia lekarskiego instytucja może przeprowadzić badanie ubezpieczonego w wyznaczonym miejscu lub w miejscu jego pobytu lub skierować osobę do specjalisty. ZUS ma również prawo zażądać od lekarza lub dentysty, który wystawił zaświadczenie lekarskie, udostępnienia dokumentacji medycznej dotyczącej ubezpieczonego lub udzielenia wyjaśnień i informacji w sprawie. Również pracownik zakładu może sprawdzić czy dana osoba była w dniu zwolnienia w domu. Miejmy nadzieję, że w tym przypadku obędzie się bez kontroli i wszyscy nauczyciele szybko powrócą do zdrowia.

Nauczyciele nie mają takich możliwości protestu jak inne grupy zawodowe, chociażby policjanci i górnicy. Racje mają zapewne słuszne. Szkoda jednak, że zbiegło się to z maturami próbnymi i zbliżającymi się feriami zimowymi. O dalszym rozwoju sprawy będziemy Państwa informować na bieżąco.

(M.B)
REKLAMA

Komentarze (1)

n-ln-l

3 0

skoro policjanci wywalczyli 600 zł podwyżki to dlaczego nauczycielom oferuje sie 100 zł? 18:46, 04.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© portalsremski.pl | Prawa zastrzeżone