Prawie pół miliona złotych – tyle w minionym roku pochłonęły naprawy i wymiana sprzętu w śremskiej sieci kanalizacyjnej. Śremskie Wodociągi opublikowały raport finansowy, który jasno pokazuje, że nasze codzienne nawyki w łazience mają realny wpływ na miejskie finanse.
Przedsiębiorstwo bije na alarm: toaleta to nie kosz na śmieci. Do pomp i przepompowni regularnie trafiają przedmioty, które nigdy nie powinny się tam znaleźć: szmaty, nawilżane chusteczki, ręczniki papierowe czy włókniny. Te z pozoru niegroźne odpady tworzą zatory, które blokują urządzenia i prowadzą do poważnych awarii.
Koszty usuwania skutków nieodpowiedzialnego korzystania z sieci są ogromne. W 2025 roku wydatki zamknęły się w następujących kwotach:
Śremskie Wodociągi podkreślają, że te kwoty mają bezpośredni wpływ na koszty utrzymania całej infrastruktury. W każdym przedsiębiorstwie wodno-kanalizacyjnym mniejsza liczba awarii oznacza tańszą i sprawniejszą eksploatację.
„Im rzadziej dochodzi do takich awarii, tym sprawniej działa sieć. W dłuższej perspektywie oznacza to stabilniejsze koszty dla wszystkich użytkowników” – tłumaczą przedstawiciele spółki.
Wspólne dbanie o drożność rur to nie tylko kwestia ekologii, ale przede wszystkim ekonomii. Pamiętajmy: wrzucając śmieci do toalety, pośrednio płacimy za to wszyscy.
[ZT]86023[/ZT]
[ZT]86017[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz