29 maja 2026 roku, mieszkańcy, wolontariusze i podopieczni z całego kraju pożegnali Kamilę Sobczak - 48-letnią śremiankę, której całe życie było definicją bezinteresownej miłości do drugiego człowieka. Przez 18 lat jako wiceprezes fundacji Drużyna Szpiku udowadniała, że ograniczenia nie istnieją.
Kamila, przez bliskich nazywana Kamą, nie tylko współtworzyła fundację od samego początku. Ona tymi działaniami żyła. O tym, jak wyjątkową była osobą, opowiedziała nam jej najbliższa przyjaciółka z fundacji.
- Kama była częścią naszej fundacyjnej rodziny. Z czasem ta relacja przerosła ramy samej działalności - zaprzyjaźniły się całe nasze rodziny. Chcemy, aby ludzie zapamiętali ją dokładnie taką, jaka była: jako osobę o wielkim sercu, niezwykle otwartą, energiczną i na swój sposób pięknie szaloną. Miała najszczerszy, najwspanialszy uśmiech, jaki ktokolwiek z nas widział - wspomina ze wzruszeniem.
Kamila angażowała się w pomoc pomimo własnej niepełnosprawności. Znała osobiście założycielkę Drużyny Szpiku, Annę Wierską. To właśnie dzięki tej relacji, a także osobistym doświadczeniom z ograniczeniami zdrowotnymi, doskonale rozumiała, czym jest choroba i słabość. Potrafiła w 100% utożsamić się z potrzebującymi, oddając im całą swoją energię.
W fundacji znalazła swoje miejsce na ziemi i drugi dom. Była tam osobą pierwszego kontaktu, ponieważ to do niej najpierw trafiali podopieczni i wolontariusze. Wszyscy bezgranicznie ją kochali, a dla wielu stała się po prostu „ciocią Kamą”.
Choć zmagała się z niepełnosprawnością, w strukturach fundacji nigdy nie miała i nie chciała mieć taryfy ulgowej. Przyjaciółka Kamili wspomina, że ten brak taryfy ulgowej doprowadził ją do spełnienia wielkiego marzenia. Podczas jednego z fundacyjnych wyjazdów integracyjnych Kamila wsiadła w kajak i przepłynęła Wartę. Choć sama wcześniej wątpiła, czy to w ogóle możliwe.
Kama kochała też swój rodzinny Śrem. Lokalna społeczność mogła ją kojarzyć z corocznego zaangażowania w organizację i wsparcie finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Uroczystości pogrzebowe zgromadziły tłumy. Do Śremu zjechali wolontariusze, podopieczni fundacji oraz przyjaciele z całej Polski. Żałobnicy związani z Drużyną Szpiku, chcąc oddać hołd swojej liderce, zrezygnowali z tradycyjnej czerni i pojawili się ubrani na czerwono, w barwach fundacji, którą Kamila tak mocno kochała.
Podczas ceremonii na cmentarzu miały miejsce niezwykle poruszające momenty. W górę uniosły się dziesiątki czerwonych balonów, symbolizujących miłość i pamięć.
Co więcej, fundacja złożyła na grobie zmarłej swoje najwyższe i najważniejsze wyróżnienie za zasługi - statuetkę „Ankę”, nazwaną tak na cześć zmarłej założycielki, Anny Wierskiej. To dowód na to, jak wielki fundament pod tę organizację podłożyła Kamila. Nad cmentarzem rozbrzmiały dźwięki utworu „Do kołyski” zespołu Perfect. Ta ukochana piosenka Kamili odprowadziła ją w ostatnią drogę.
Kamila Sobczak zostawiła po sobie pustkę, której nie da się zapełnić, ale też ogromne dziedzictwo dobra, które w Drużynie Szpiku i sercach śremian będzie żyło wiecznie.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
::news{"type":"see-also","item":"89174"}
::news{"type":"see-also","item":"89165"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu portalsremski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz