Wiadomości z regionu

Zamknij

„Po prostu chcieli tam być!” - Relacja Runners Power po zdobyciu Rys z bohaterami

z.s 08:27, 17.06.2026 Aktualizacja: 08:37, 17.06.2026
Skomentuj „Po prostu chcieli tam być!” - Relacja Runners Power po zdobyciu Rys z bohaterami fot. Runners Power

To była wyprawa, która zapisze się w historii stowarzyszenia Runners Power. Wolontariusze i organizatorzy akcji „Spełniamy górskie marzenia” udowodnili, że niemożliwe nie istnieje. Najwyższy szczyt Polski, Rysy, został zdobyty.

Relacja samych organizatorów chwyta za serce

Na pytanie o to, jak było na Rysach i jak spisali się główni bohaterowie wyprawy, Michał i Krzysztof ze Śremu, organizatorzy odpowiadają:

Zero narzekania. Zero marudzenia. Ogrom odwagi, determinacji i woli walki. Po prostu chcieli tam być.
Czy było ciężko? Bardzo ciężko. Ponad 10 godzin w górach, w nosidłach, na plecach WoloNosicieli. Dla wielu z nas to trudne do wyobrażenia, a chłopaki dali radę z niesamowitą godnością, cierpliwością i uśmiechem. Należy im się za to ogromny szacunek."

Wolontariusze po raz kolejny pokazali, że są grupą oddanych, silnych, odpowiedzialnych i empatycznych ludzi. Niosąc ponad 30 kilogramów, transportowali coś znacznie cenniejszego - drugiego człowieka. Każdy krok na łańcuchach i drabinkach musiał być pewny, nie było tam miejsca na żaden błąd.

Nad wszystkim czuwała Kasia Weinert, która dbała o komfort i bezpieczeństwo chłopców, wykonując tytaniczną pracę opiekuńczą. Wielką bohaterką wyprawy jest też mama chłopców, Ania, która sama przyznała, że momentami nie poznawała swoich synów, ponieważ tak wspaniale i dzielnie się zachowywali.

::photoreport{"type":"check-for-article","item":"6344"}

Słowa, które zatrzymały czas

Tej wyprawy nie da się opisać w kilku zdaniach. Trwała od 5 rano do 21 wieczorem. Zmęczenie było ogromne, ale był to też jeden z najpiękniej spędzonych przez nich dni. Wszystko podsumowuje jedna, niezwykle poruszająca sytuacja z postoju.

Gdy jeden z wycieńczonych WoloNosicieli westchnął: „Ale mnie bolą nogi”, cichym głosem odezwał się bohater Michał:

„A ja chciałbym mieć zdrowe nogi, żeby móc iść samemu.”

Z relacji organizatorów wynika, że po tych słowach zapadła głęboka cisza. W tamtym momencie wszyscy przypomnieli sobie po co tam są. 

Ogromne gratulacje należą się Michałowi i Krzysztofowi za ich niezłomność, mamie Ani za wiarę i siłę, oraz każdemu wolontariuszowi, który zostawił na tym szlaku serce i pot. Napis na błękitnych koszulkach Runners Power nie jest przypadkowy: "Napędza nas dobra energia".

::addons{"type":"facebook-encouragement"}

::news{"type":"see-also","item":"89495"}

::news{"type":"see-also","item":"89480"}

::news{"type":"see-also","item":"89438"}

(z.s)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu portalsremski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%