Jedną z najważniejszych zalet umowy o pracę są benefity zapewniane przez przepisy prawa pracy. Jednym z nich jest ochrona w razie wypadku – i to nie tylko w miejscu pracy, ale też w drodze do niego. Choć pomoc należy się automatycznie wszystkim pracownikom, którzy zostali poszkodowani podobnym zdarzeniu, to w praktyce trzeba spełnić szereg procedur i wymagań formalnych, by otrzymać należne świadczenia. Jak opisać i udokumentować wypadek w drodze do pracy? Na co zwrócić szczególną uwagę?
Nie każde niebezpieczne wydarzenie w drodze do miejsca zatrudnienia jest w świetle prawa wypadkiem w drodze do pracy. Choć może się wydawać, że to pojęcie ma szeroki zakres, to w praktyce ustawodawca znacząco ograniczył jego definicję prawną. Zgodnie z Kodeksem pracy wypadek w drodze do pracy to nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną, które nastąpiło w drodze do lub z miejsca wykonywania zatrudnienia lub innej działalności stanowiącej tytuł ubezpieczenia rentowego, jeżeli droga ta była najkrótsza i nie została przerwana. Co to oznacza w praktyce?
Droga do miejsca pracy musi być nie tylko najkrótsza, ale też nieprzerwana. A zatem w jej trakcie nie możemy zbaczać z trasy – przynajmniej w teorii, bo w praktyce przepisy dopuszczają krótki postój w celu zatankowania paliwa, wysadzenia dziecka pod szkołą czy zakupu śniadania. Ale dłuższe przerwy, szczególnie w celach rekreacyjnych, są już niedopuszczalne. Jeśli nie zastosujemy się do tego zapisu, to w razie wystąpienia wypadku w drodze do pracy tracimy prawo do świadczeń.
Wypadek w drodze do pracy trzeba bezzwłocznie zgłosić do pracodawcy. Nie wolno z tym zwlekać, choć przepisy nie regulują, czym w praktyce jest taka zwłoka. Jeżeli zdarzenie było bardzo poważne, to najpierw należy powiadomić służby i udzielić pierwszej pomocy poszkodowanym. Dopiero gdy wywiążemy się z tego obowiązku, możemy zadzwonić do pracodawcy i wyjaśnić, co się stało.
Co istotne, pracodawca ma obowiązek sprawdzić, czy faktycznie doszło do wypadku w drodze do pracy. Jeśli tak się stało, to musi on zbadać okoliczności zdarzenia i sporządzić na ich podstawie tzw. kartę wypadku. To specjalny dokument, na podstawie którego możemy później ubiegać się o należne nam świadczenia. Karta wypadku zawiera m.in. dane pracodawcy, poszkodowanego i ewentualnych świadków oraz opis zdarzenia.
Jeśli pracodawca uznał, że zdarzenie nie było wypadkiem w drodze do pracy, a my uważamy inaczej, to też mamy prawo żądać wydania karty wypadku. Firma musi opisać w dokumencie swoje stanowisko i wyjaśnić, dlaczego jej zdaniem nie był to wypadek w drodze do pracy. Jeżeli nie zgadzamy się z argumentacją, to możemy zgłosić sprawę do Państwowej Inspekcji Pracy.
Jeżeli po wypadku nie jesteśmy zdolni do pracy, to przysługuje nam wynagrodzenie chorobowe w okresie nie dłuższym niż 33 dni kalendarzowe w roku. Jeżeli potrzebujemy więcej czasu na powrót do zdrowia, to warto zgłosić się do ZUS o świadczenie rehabilitacyjne. Przez pierwsze trzy miesiące to aż 90 proc. podstawowej pensji.
Jeśli skutki wypadku były bardzo poważne i ze względów zdrowotnych nie możemy kontynuować pracy, to pozostaje złożenie wniosku o rentę z tytułu niezdolności do pracy. Może do być świadczenie stałe lub okresowe – dużo zależy tutaj od ZUS-u, który podejmie decyzję na podstawie stanu zdrowia osoby poszkodowanej.
Pobieranie świadczeń należnych pracownikowi na gruncie prawa pracy nie wyklucza uzyskania odszkodowania na drodze cywilnej. Niestety w przeciwieństwie do wypadku w miejscu pracy, pracodawca nie ponosi tutaj winy, a więc też nie ma obowiązku wypłaty odszkodowania. Czasami można je uzyskać na drodze polubownej, ale to tylko i wyłącznie dobra wola zatrudniającej nas firmy.
Natomiast istnieje możliwość uzyskania odszkodowania od osoby, która ponosi winę za spowodowanie wypadku. W takiej sytuacji należy pozwać ją na drodze cywilnej. Niezbędna jest wówczas pomoc doświadczonego prawnika – trzeba napisać pozew, opisać i załączyć dowody, a także wykazać koszty związane z rehabilitacją oraz powrotem do zdrowia.