Zamknij
REKLAMA

Komuny nienawidził i dlatego z nią walczył

15.50, 31.08.2022 .
REKLAMA

W tym roku mamy 42. rocznicę porozumień sierpniowych, kiedy Lech Wałęsa w imieniu NZZS Solidarność podpisał umowę z Mieczysławem Rakowskim w osobie komunistycznego rządu. Śremianie nie wiedzą, że uczestnikiem wydarzeń był jeden z nich – Piotr Wieczorkiewicz, który 10 lat temu wrócił do rodzinnego miasta, po udarze mózgu, co spowodowała ciężka praca stoczniowca. Wiele przeżył, ma wyrobione zdecydowane opinie, gdy trzeba nie gryzie się w język i mówi bez ogródek.

Pan Piotr rozpoczął pracę w gdyńskiej stoczni im. Komuny Paryskiej w 1979 roku, jako spawacz na wielkich tankowcach, które płynęły potem np. do Szwecji.. Wcześniej jak wielu śremian pracował w Odlewni Żeliwa. Jednak to w Trójmieście znalazł nowe, lepsze życie. Tam poznał żonę i w szybkim czasie wzięli ślub oraz pojawiła się na świecie starsza córka. Jednak spokojne życie stoczniowca przerwał rozpoczynający się „Karnawał Solidarności” i jego zakład pracy rozpoczął strajk, dzień po Gdańsku. Przez ponad dwa tygodnie robotnicy powstrzymywali się od pracy i jak mi rozmówca potwierdził – przejęli stocznię.

„Nie spotykały nas żadne przykrości. Musieliśmy tylko spać na styropianie przez dwa tygodnie. Ale jedzenie dostawaliśmy za darmo jak zwykle. Ponadto żona przynosiła paczki, bo pracowała na stołówce stoczniowej. Pogotowie Państwowe nam wódkę przywoziło, a przecież wódki wtedy nie można było pić. Mieliśmy, jak dobrze pamiętam, 2 msze w tygodniu. Nie dość, że po wszystkim pensje podnieśli, to jeszcze premię dostaliśmy”.

I tak bunt przeciwko władzy ludowej o dziwo zakończył się „wesołym oberkiem” i wspomnianymi „Porozumieniami sierpniowymi”. Zwróćmy uwagę na postać Lecha Wałęsy (TW Bolek), ponieważ po odkryciach dr. Piotra Gontarczyka i dr. Sławomira Cenckiewicza oraz słynnej „Szafy Kiszczaka”, na jego postać padło wiele cieni. W środowisku solidarnościowym zdania są podzielone. Natomiast nasz bohater ma ogromny żal do ikony światowej „Solidarności” i zawsze ciśnienie mu się podnosi, gdy się o nim wypowiada.

„Wałęsa mówi, że nie będzie uczestniczył w żadnych wydarzeniach i bardzo dobrze. Jakby przyszedł, to powinni go spałować za to jak donosił na kolegów i służył Sbecji. Jeszcze pieniądze za to dostawał!” - powiedział z rozgoryczeniem Pan Piotr.

Jednak rozmowę poprowadziłem dalej, gdyż z takiej kopalni wiedzy trzeba korzystać dla wiedzy potomnych, a także są to na pewno interesujące rzeczy. Niestety dobre czasy dla robotników przerwał stan wojenny wprowadzony przez Gen. Jaruzelskiego 13 grudnia 1981 roku. Rozpoczęły się prześladowania strajkujących.

„Pałowali nas niemiłosiernie... Zomowcy. To było Gestapo, pałowali jak gestapo. Po wprowadzeniu stanu wojennego rozpoczęły się bijatyki na ulicach. My rzucaliśmy w nich kamieniami, a oni w nas z armatek wodnych, które farbowały odzież i potem jeździli po Gdyni pakując oznakowanych do „Lodówek”, tak wtedy nazywaliśmy te wielkie STARy.”

Jak wspomniałem w tytule, Pan Piotr do dzisiaj ma bardzo negatywny stosunek do minionego systemu. Kiedy dowiedział się, że jego wuja, wojskowy popiera działania zwalczające strajkujących, po prostu wyrzucił go z domu. Co ciekawe, stoczniowiec otrzymał od komunistycznego rządu medal 40-lecia Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej za swoją pracę. Legitymacja została podpisana przez samego Przewodniczącego Polskiego Rządu Obrony Narodowej Wojciecha Jaruzelskiego.

„Czerwoni mi nawet medal dali za te strajki” – śmieje się mój rozmówca, bo wiadomo, że powód był inny.

Niestety życie nie oszczędziło Pana Wieczorkiewicza. Żona odeszła, po likwidacji stoczni przez rząd Donalda Tuska na polecenie Komisji Europejskiej w 2009 roku stracił pracę, przeżył trzy udary mózgu i do dzisiaj ma sparaliżowane palce, co nie pozwala się mu podpisać prawą dłonią. Obie córki żyją własnym życiem. Niedługo po powrocie do Śremu także musiał pochować matkę. Został tak naprawdę sam. Na szczęście istnieją jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie i już dwa razy znalazł darczyńców ze Szlachetnej Paczki. Ponadto znalazł młodą przyjaciółkę w postaci wolontariuszki wspomnianej organizacji – Jagody Celińskiej, która pomaga mu w „bataliach” z urzędnikami państwowymi, a także spędza z nim czas, gdy tylko może. Pan Piotr bardzo gorzko patrzy na otaczającą go rzeczywistość.

„Ci od Tuska to byli złodzieje, ale ci co teraz rządzą są dwa razy bardziej” – mówi poirytowany Pan Wieczorkiewicz.

Pierwsi odebrali mu miejsce pracy w 2008 roku, a drudzy swoją nieodpowiedzialną polityką sprawiają, że będzie miał problemy ze zdobyciem węgla, który jest
jego jedynym źródłem ogrzewania w sezonie opałowym.

Wiktor Piotr Chicheł

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

ZieloniZieloni

0 0

Pozbądź się smogu, załóż fotowoltaikę. 22:18, 20.09.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%