Zamknij
REKLAMA

Śremski żak walczył o Polskę i dla niej zginął jak pies

09:49, 25.10.2021 | .
REKLAMA

Tytułem nawiązując do utworu Franza Kafki pt. „Proces” przedstawia się historia żołnierza Wojska Polskiego wyszkolonego w Śremie, następnie członka Związku Walki Zbrojnej, a zarazem handlarza na granicy niemiecko-sowieckiej i agenta NKWD. Uciekł on znad dołu śmierci, został wiceszefem UB, ale też agentem „podziemia”, uniknął likwidacji oraz założył oddział partyzancki Narodowych Sił Zbrojnych, zamordowany razem z żoną przez agenta UB, po wojnie znanego dokumentalistę, który był dumny z popełnionej zbrodni.

Żołnierze Wyklęci to w ostatnich latach bardzo popularny temat, jednak prawda jest taka, iż nadal spora część naszego narodu, nie orientuje się kim tak naprawdę byli ci „bohaterowie skrajnej prawicy”. Tak zazwyczaj zostaje określana większość z nich, a na pewno członkowie podziemia antykomunistycznego, wywodzący się w ruchu narodowego (Narodowe Siły Zbrojne, Narodowe Zjednoczenie Wojskowe). Lecz nie taki diabeł straszny jak go malują i postaram się przedstawić sylwetkę postaci nietuzinkowej, co więcej z życiem, które jest gotowym scenariuszem do filmu akcji, nie zapewne gorszego niż taki landrynkowy - „Kapitan Ameryka”.

Skomplikowane dzieciństwo
Antoni Żubryd urodził się 4 września 1918 roku w Sanoku, jako nieślubne dziecko Anny Wołoszyn. W wieku ośmiu lat został adoptowany przez swoją ciocię Paulinę i jej męża Michała Żubryda, który był woźnym w Gimnazjum Męskim Królowej Zofii w Sanoku, gdzie też mieli mieszkanie. Od małego Antoś miał problemy wychowawcze, co później zapewne zrobiło z niego nieuchwytnego żołnierza. Ukończył szkołę powszechną, następnie rozpoczął naukę w publicznej szkole wieczorowej, jednak tam nie pozostał długo i wyjechał do „kraju kwitnącego ziemniaka”[1] , do Śremu. Tam został uczniem Szkoły Podoficerów Piechoty dla Małoletnich Nr 2. Uczęszczał do niej w latach 1933-1936.

Oszukać przeznaczenie kilka razy
Następnie dostał przydział w 40 Pułku Piechoty im. Dzieci Lwowskich i w nim tez walczył w Kampanii Wrześniowej jako zastępca dowódcy plutonu. Wziął nawet udział w obronie stolicy, walcząc na Woli przeciwko 4 Dywizji Pancernej. Za walki września został odznaczony Krzyżem Walecznych oraz awansowano go na sierżanta. Po zakończeniu walk trafił do niemieckiej niewoli, lecz bardzo szybko uciekł, przebierając się w strój cywilny. Wrócił do rodzinnego miasta i od razu wstąpił do Związku Walki Zbrojnej. Z powodu słabej kondycji finansowej rodziny zaczął trudnić się drobnym handlem na granicy niemiecko – sowieckiej na rzece San. Podczas jednej z podróży został złapany przez NKWD i z troski o rodzinę podjął współpracę pod pseudonimem „Orłowski”. Jednocześnie nadal szkolił młodych partyzantów z ZWZ. Pomoc mu w tym niosła jego żona Janina, z którą się pobrał, 28 października 1940 roku, w Parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Sanoku. Współpraca zakończyła się 22 czerwca 1941 roku, poprzez rozpoczęcie się akcji „Barbarossa”. „Silna ręka wywiadowcza” III Rzeszy przechwyciła dokumenty sowieckie i na tej podstawie pochwyciła „Zucha” 5 listopada 1941 roku. W niewoli przebył niecałe dwa lata w Sanoku, Tarnowie i „słynnych” Montelupich w Krakowie. W końcu Sąd Specjalny w Krakowie dnia 6 września 1943 roku skazał go za zdradę tajemnic państwowych na karę śmierci. W Mydlnikach pod Krakowem miała nastąpić egzekucja skazanych, lecz poprzez zamieszanie nad dołem śmierci, kiedy to Antonii Żubryd uderzył gestapowca w twarz i cała reszta zaatakowała konwojentów, uciekł jako jedyny do lasu wśród strzelaniny. Doszedł na Wigilię Bożego Narodzenia do Tyrawy Wołowskiej, pod Sanokiem, do swojej rodziny. Wszystkie kobiety zemdlały z wrażenia – przecież „Antoś” miał już nie żyć. Taki to był już nasz bohater. I tak do połowy 1944 musiał ukrywać się po rodzinie, ponieważ Gestapo nie zapominało o uciekinierze.

Początki czerwonej Polski
Gdy Sowieci weszli do Sanoku w sierpniu 1944 roku „na bagnetach” Armii Czerwonej, „Zuch” zobaczył w tym furtkę, do wejścia w struktury bezpieczeństwa, ludzi z podziemia, lecz także, eliminowania wrogów Polski, gdyż w Urzędzie Bezpieczeństwa dostał zadanie tropić folksdojczów oraz morderców Polaków z Ukraińskiej Armii Powstańczej. Ponadto, co późniejsza działalność potwierdza, chciał działać jako agent „podziemia”. Dokumenty podpierają to wszystko tym, iż dostał taki rozkaz od Armii Krajowej. Jako ubek musiał przesłuchiwać zatrzymanych w bardzo brutalny sposób, jednak w jego przypadku jęki przesłuchiwanych były pozorowane. Pomagał kompanom z partyzantki i ostrzegał o obławach organów komunistycznych. Przechwycił list z Rzeszowa, o swoim zwolnieniu. Wiedząc, że został prześwietlony i jaki czeka go los 6 czerwca 1945 roku heroicznie zdezerterował, uwalniając jednocześnie dziesięciu antykomunistycznych więźniów.

Druga konspiracja
Udali się do Malinówki, gdzie była już żona Janina. Następnego dnia doszło do najbardziej haniebnego czynu komunistów w Polsce – UB aresztowało czteroletniego chłopca wraz z jego babcią, a teściową Żubryda. I tak mały Janusz został najmłodszym więźniem PRL. Nasz bohater nie pozostał obojętny na podniesioną rękę na jego rodzine i od razu, za zgodą przełożonych, dokonał egzekucji na szefie PUBP w Sanoku, Tadeuszu Sieradzkim (czyli zgodnie z prawem „podziemia” wykonał wyrok śmierci) oraz zaatakował budynek Milicji Obywatelskiej w Haczowie. Wziął jako zakładników siedem milicjantów oraz dał sowieckim kolaborantom ultimatum – wypuścicie moich bliskich albo ich rozstrzelam. Czerwoni odpuścili i Janusz z babcią odzyskali wolność. Antoni Żubryd w stopniu podporucznika podporządkował się podziemiu narodowemu, a dokładnie Narodowym Siłom Zbrojnym i zorganizował Samodzielny Batalion Operacyjny NSZ złożony w szczytowym momencie nawet z ok. 300 żołnierzy, który działał w okolicach Sanoku i Krosna. Dowództwo NSZ szybko awansowało go do stopnia kapitana. Mimo że podporządkował się niepodległościowcom spod znaku szczerbca (polski ruch narodowy od 1926 roku, od czasów Obozu Wielkiej Polski używał symbolu „Miecza Chrobrego”), to zazwyczaj działał jako „wolny elektron”. Podwładni traktowali dowódcę z wielkim respektem i młodsi chłopcy widząc go pierwszy raz w mundurze, na koniu, w ich oczach objawiał im się prawdziwy lider. „Niepodległościowcy” przeprowadzili około 200 akcji i z tego powodu w okolicach rodzinnej miejscowości Żubryda, jest od groma kamieni upamiętniających zlikwidowanych komunistów (które powinny być zlikwidowane w ramach dekomunizacji). „Zuchowcy” likwidowali oficerów sowieckich, rozbijali komisariaty UB i MO, a nawet i samego NKWD. Żubryd wykonywał wyroki śmierci na Sowietach, którzy nosili polskie mundury. Potrafił on być tak bezczelny, że jednego razu usiadł na meczu piłkarskim, pomiędzy Sanokiem a Krosnem, w przebraniu, obok dygnitarzy „ludowych” pierwszego sortu. Razem z Janiną oraz ochrona pomieszkiwali u znajomych i ludzi dobrej woli, żeby byli trudniej uchwytni. „Zuch” nawiązał kontakt z legendą Podhala – Józefem Kurasiem ps. Ogień – niezłomnym dowódcą „Błyskawicy”, która rozbiła np. Więzienie św. Michała w Krakowie. Antoni Żubryd był niezwykle odważny, ponieważ spotykał się z dowódcami UPA, by wywalczyć ochronę polskich wiosek, co mogło zakończyć się np. rozerwaniem końmi jak Zygmunta Rumla w 1943 roku. Jednak mimo tego oddziały ukraińskich szowinistów były likwidowane przez NSZ. Kapitan dbał też o porządek w oddziale i Franciszka Hoducha za kradzieże i rozboje własnoręcznie zastrzelił (zgodnie z prawem „podziemia”). Prawie wszyscy żołnierze mieli mundury, jak prawdziwe wojsko. „Antek” potrafił także zaskoczyć swoich podwładnych, kiedy oszczędził schwytanego oficera KBW. Przed Świętem Wielkiej Nocy 1946 roku, doszło do ponownego aresztowania Januszka oraz babci. W więzieniu siedzieli do listopada. Skazanym został natomiast sam chłopiec, który miał ponoć współpracować z „bandą” (sic!). Przed czerwcowym referendum SBO „Zuch” prowadził także agitację polityczną przeciw władzom komunistycznym. Do rozpracowania Żubryda przysłano agenta specjalnego UB z Warszawy – Jerzego Vaulina – byłego akowca, a wtedy już kolaboranta Sowietów. W lipcu 1946 roku doszło do aresztowania ok. 300 współpracowników „Zucha”, co spowodowało zakończenie działania Samodzielnego Batalionu Operacyjnego NSZ.

Śmierć z rąk zdrajcy
Małżeństwo Żubrydów natomiast chciało przedostać się do Austrii. Janina była już w siódmym miesiącu ciąży. Niestety, 24 października 1946 roku, Jerzy Vaulin zamordował w Malinówce, z zimną krwią, bezbronne małżeństwo, z nienarodzonym dzieckiem. Wieczorem 24 października 1946 r. do znajdującego się pod lasem domu Pawła Gerlacha przyszli Antoni Żubryd, jego żona Janina oraz partyzant o pseudonimie "Bronek". Początkowo chcieli zatrzymać się na nocleg, ale po sugestii Janiny, Antoni i "Bronek" poszli poszukać innej lepszej kwatery. Kobieta bardzo niepokoiła się, kiedy minęła godzina, a oni nie wracali. Potem przyszedł sam "Bronek". Był zdenerwowany. Pytał, czy nikt nie słyszał strzałów, bo podobno w sąsiedniej wsi jest wojsko i kogoś szukają. "Plany się zmieniły" - mówił. Potem zabrał rzeczy Żubryda i wyszedł razem z Janiną. Rankiem 25 października gajowy Marcin Preisner robiąc obchód swego leśnego rewiru znalazł dwa leżące ciała, kobiety i mężczyzny. Według świadka Kazimierza Kota, w chwili śmierci Janina była w zaawansowanej ciąży. Według prawa rzymskiego, czyli podstawy naszej cywilizacji, Vaulin zamordował 3 osoby, gdyż nienarodzone dzieci miały np. prawo do spadków, gdy urodziło się żywe, a w normalnej sytuacji nie było
żadnych przesłanek by było jakiekolwiek ryzyko zagrożenia ciąży. Ponadto według nauki życie człowieka zaczyna się od poczęcia, więc mamy dwie podstawy by uznawać, że zdrajca Polski zamordował trzy osoby – świadomie czy nieświadomie.

Epilog
Zwłoki małżeństwa Żubrydów zabrano do UB w Brzozowie, następnie do UB w Rzeszowie i ostatecznie do więzienia w rzeszowskim zamku. Do dziś nie udało się odnaleźć ciał Żubrydów. Niektórzy twierdzą, że zostały zakopane potajemnie na terenie wokół zamku. Prof. Krzysztof Szwagrzyk obiecał Januszowi Niemcowi, synowi Żubrydów, że z pewnością odnajdzie ciała jego rodziców. W latach dziewięćdziesiątych, w wolnej Polsce Jerzy Vaulin stanął przed sądem i przyznał się do zabicia Antoniego i Janiny Żubrydów. Zabójca przed trybunałem przedstawił wersję, jakoby działał w samoobronie. Tezę taką obalały badania specjalistów kryminalistyki z Krakowa, którzy na podstawie zachowanych fotografii ciał Żubrydów (gdyż ubecy robili zdjęcia), przedstawili swoja analizę zdarzeń. Według niej strzały zostały oddane z bliskiej odległości, w tył głowy, do stojących ofiar, równolegle do podłoża. Kobiecie kula wyszła w okolicy nosa, a mężczyźnie czołem. Pomimo tego, sąd przychylił się do wersji obrony własnej Vaulina i morderca Żubrydów nie został skazany, a sprawę umorzono. Ten morderca szczycił się zamordowaniem naszego bohatera w liście pozostawionym Januszowi Żubrydowi w 1997 roku, który wprost określa go „bandytą”.[2]
Wielu pewnie zapyta po co była ta walka. W zapiskach znalezionych przy Antonim Żubrydzie, po śmierci, wiadomo, iż oczekiwali oni na III wojnę światową, czyli konflikt pomiędzy „zachodem” a blokiem komunistycznym. W tym nowym konflikcie upatrywali szansę na wolną, niepodległą [3]Polskę, jak ta przedwojenna, gdzie to Polacy byli gospodarzem we własnym kraju, a nie Sowieci i ich kolaboranci. O Antonim Żubrydzie w Śremie chyba nie słyszał prawie nikt, a jako miasto mamy kim się pochwalić – w końcu był absolwentem Szkoły Podoficerskiej Piechoty dla Małoletnich nr 2 – jednej z najlepszych w regionie. W późniejszym okresie chciałbym także wspomnieć kolejnego wybitnego absolwenta tej szkoły – Antoniego Nadolnego, z którego córką Bożysławą Robertson (na co dzień mieszka w Australii) jestem w stałym kontakcie. Niestety morderca naszych bohaterów nigdy nie został ukarany. Tak samo było w przypadku „krwawej trójcy” Teich, Doba, Groniecki, którzy katowali kilkunastoletnich harcerzy KZHP czy mordowali z zimną krwią ludzi pochodzenia niemieckiego w Zbrudzewie po pijaku. Nawet znalazłem ostatnio grób towarzysza Gronieckiego na Wólce Węglowej w Warszawie, gdzie zmarł beztrosko w 2010 roku z Virtuti Militari. W sumie, mało kto został ukarany za zbrodnie komunistyczne. Tylko dlaczego?

 

Bibliografia:

  •  „Obława na wyklętych. Polowania bezpieki na Żołnierzy Niezłomnych”, Tadeusz M. Płużański,
  • Zakrzewo 2017
  •  „Narodowe Siły Zbrojne. 1942 – 1947”, Michał Gniadek – Zieliński, Warszawa 2017
  •  „Informator o nielegalnych antypaństwowych organizacjach i bandach zbrojnych działających wPolsce Ludowej w latach 1944-1956”, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Biuro „C” 1964, Reprint Wydawnictwa Mireki, Warszawa-Kraków
  •  „Wilczęta. Rozmowy z dziećmi Żołnierz Wyklętych”, Kajetan Rajski, Warszawa 2014
  •  „Żołnierze Wyklęci. Wspomnienia i relacje”, Marek A. Koprowski, Zakrzewo 2018
  •  „Przeciwko Pax Sovietica. Narodowe Zjednoczenie Wojskowe i struktury polityczne ruch narodowego wobec reżimu komunistycznego 1944-1956”, Mariusz Bechta, Wojciech J. Muszyński, Warszawa 2017

Źródło pierwszego zdjęcia (Małżeństwo Żubrydów) koloryzowanego przez Wiktora Chichła - „Obława na Wyklętych Polowanie bezpieki na Żołnierzy Niezłomnych, Tadeusz Płużański, Zakrzewo 2017

Drugie zdjęcie – członek Śremskiego Instytutu Historii – Piotr Głaz podczas Śremskich Obchodów DniaPamięci Żołnierzy Wyklętych – autor – red. Bartosz Klimczuk

\\Wiktor Chicheł\\

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%